|
Drodzy fani zespołu KOMBI
W związku z kierowanymi do mnie przez wiele osób pytaniami, dotyczącymi występów
byłych członków naszego zespołu pod nazwą Kombi2 bez mojej osoby, a nawet
prośbami abym zagrał w tej formacji, pragnę wyjaśnić kilka spraw.
Zawsze byłem gotowy reaktywować zespół KOMBI w oryginalnym składzie, brzmieniu i
repertuarze. Po odejściu kolegów, co jak wiadomo nastąpiło w 1992 r., wycofałem
się z przyczyn osobistych z czynnego grania i tym samym nie podjąłem żadnych
nowych muzycznych zobowiązań lub działań, które wiązałyby mnie czasowo. Tak więc
ewentualna reaktywacja zespołu zależała tylko od chęci i czasu pozostałych
muzyków.
W ostatnich latach wydawało mi się, że ich aktywne granie w O.N.A. wyklucza na
razie taką możliwość. Zresztą, myślałem, że szczerze grają swoją muzykę tak
stylowo odmienną od KOMBI, spełniają się w niej i trudno będzie ich namówić
nawet do jakiejś jednorazowej serii koncertów. Na początku tego roku zaczęły do
mnie dochodzić informacje, że koledzy samodzielnie coś planują, co mnie bardzo
zdziwiło i zaskoczyło. Mimo to zaprosiłem ich do rozmów w celu reaktywacji
zespołu. Rozmów na ten temat ze mną nie podjęli, gdyż w swoich planach nie
uwzględniali mojej osoby. W tej sytuacji nic więcej dla sprawy KOMBI uczynić nie
mogłem. Mogę Was jedynie zapewnić, że jeżeli w przyszłości będzie możliwość
reaktywacji zespołu KOMBI to na pewno nie uchylę się od tego.
Sławomir Łosowski
Drodzy Fani,
W związku z oświadczeniem opublikowanym przez Sławka Łosowskiego na stronie
internetowej Fan-Klubu zespołu KOMBI i dyskusją jak rozgorzała na ten temat
także w prasie, należy się wyjaśnienie.
Rozpad zespołu Kombi nastąpił w 1992 roku z powodu różnicy zdań dotyczących
spraw artystycznych .
W ostatnich dwóch latach kilkakrotnie podejmowane były rozmowy przez muzyków i
osoby związane z zespołem na temat reaktywacji Kombi. Niestety nie przyniosły
one żadnych rezultatów z tych samych powodów, a więc odmiennej koncepcji
artystycznej, dalszego rozwoju, a także personaliów.
W ostatnich kilku miesiącach odbyło się wiele rozmów telefonicznych i osobistych
między wszystkimi członkami zespołu. Ostatnia decydująca rozmowa miała miejsce
pod koniec kwietnia 2003 roku w Grand Hotelu w Sopocie. Na spotkaniu Sławek
Łosowski został szczegółowo poinformowany na temat dalszej działalności zespołu,
składu, koncepcji muzycznej oraz nazwy. Porozumienie jakie zostało zawarte
dotyczyło uhonorowania dotychczasowego wkładu i dorobku Sławka Łosowskiego i
akceptacji powołania i działalności formacji KOMBI2 w składzie Grzegorz
Skawiński, Waldemar Tkaczyk i Jan Pluta (pierwszy perkusista Kombi).
W tej sytuacji nie zrozumiałe jest w tym miejscu oświadczenie Sławka, które jest
niezgodne z prawdą i niestety przyczynia się do skłócenia fanów KOMBI oraz
dezinformacji?
Ze swej strony zapewniamy wszystkich fanów że dołożymy wszelkich starań żeby
muzyka KOMBII (taka jest ostateczna nazwa i pisownia nowej formacji) była
kontynuacją dotychczasowych dokonań i dostarczała wielu pozytywnych wrażeń
muzycznych na najwyższym poziomie. Planujemy wiele wydarzeń artystycznych.
Odbędzie się letnia trasa koncertowa, ale przede wszystkim zapraszamy naszych
fanów i przyjaciół na inaugurujący koncert KOMBII - 11 lipca 2003 roku w Operze
Leśnej w Sopocie.
Grzegorz Skawiński
Waldemar Tkaczyk
Jan Pluta
Drodzy Fani zespołu KOMBI
Chciałem aby mój poprzedni list, który w moim zamyśle miał bez emocji w kilku
zdaniach wyjaśnić moją nieobecność w Kombi2, nie był wymierzony przeciwko moim
kolegom. Nie miałem najmniejszej ochoty wchodzić z nimi w jakikolwiek spór
publiczny. Do opublikowania tego listu skłoniły mnie liczne telefony i maile od
fanów, pytania przypadkowych osób w miejscach gdzie się pojawiam oraz natarczywe
telefony od dziennikarzy. Okazało się jednak, że list ten został zupełnie
opacznie zinterpretowany przez kolegów i jak widzę stał się powodem napisania
przez nich oświadczenia, z którego treści można wysnuć zaskakującą tezę, że od
dwóch lat prowadziłem z nimi rozmowy na temat reaktywacji zespołu, które
"niestety nie przyniosły żadnych rezultatów" a w czasie "ostatniej decydującej
rozmowy", która "miała miejsce pod koniec kwietnia 2003 roku w Grand Hotelu w
Sopocie" zostało zawarte pomiędzy nami jakieś porozumienie. Wcześniej miałem
nadzieję, iż w związku z całym zamieszaniem wokół naszego zespołu, wytworzonym
przez moich kolegów, wydadzą oni jakieś oświadczenie, w którym poinformują fanów
i opinię publiczną: iż po prostu nie chcą ze mną grać i cała sprawa będzie
wyjaśniona. Tak się jednak nie stało. Tymczasem gdy ja publicznie odniosłem się
do tej sytuacji oni otworzyli usta i podważają rzetelność mojego oświadczenia. Z
treści ich pisma wynika, że "zaakceptowałem powołanie i działalność formacji
Kombi2". Czy ktoś jest w stanie w to uwierzyć? Mógłbym dla tzw. "świętego
spokoju", zbagatelizować to co napisali, gdyby nie zawarta w ich oświadczeniu
teza, iż moja wypowiedź umieszczona na stronie internetowej "jest niezgodna z
prawdą" i "przyczynia się do skłócenia fanów KOMBI oraz dezinformacji". W tej
sytuacji jestem zmuszony po raz drugi zabrać głos w tej sprawie.
A teraz
wyjaśniam bardziej szczegółowo:
W ostatnich dwóch latach nie brałem
udziału w żadnych konkretnych rozmowach z kolegami na temat reaktywacji KOMBI z
wyjątkiem jednej rozmowy z Grzegorzem Skawińskim wiosną 2001r. na temat złożonej
nam propozycji zagrania koncertu z okazji 100-lecia Sopotu. Doszliśmy jak mi się
wtedy wydawało do zgodnego wniosku, że reaktywacja tylko na jeden koncert nie ma
sensu a nasz powrót byłby przedwczesny. Ponadto ewentualne przygotowania do
koncertu mogłyby zakłócić nasze aktualne zajęcia i zobowiązania. Tak więc jeżeli
inne rozmowy o których piszą koledzy miały miejsce to tylko między nimi i bez
mojej osoby. Nie można więc mówić że "nie przyniosły one żadnych rezultatów"
skoro ich nie prowadziłem. "Rezultaty" pozytywne lub negatywne mogą dotyczyć
tylko rozmów, kiedy obydwie zainteresowane strony siadają do stołu,
przedstawiają swoje stanowiska w danej sprawie i prowadzą negocjacje. Nie uważam
też za rozmowy o reaktywacji KOMBI dwóch a może trzech moich spotkań u mnie w
domu w latach 2001-2002 z naszym byłym managerem Jackiem Sylwinem, który
podpytywał mnie w tej sprawie a ja przedstawiałem mu swoje stanowisko, że jeżeli
będzie miał jakąś konkretną wizję i koncepcję na ten temat, znajdzie sponsorów i
namówi do tego kolegów grających w O.N.A. to będziemy rozmawiać. Ponieważ nigdy
nic konkretnego mi nie przedłożył, nie zajmowałem się tym tematem.
Pierwszy raz poważnie pomyślałem o reaktywacji kiedy dotarła do mnie wiadomość o
rozwiązaniu ONA. Akurat następnego dnia, kiedy jechałem z kolegami na
rejestrację programu "Szansa na sukces" i zadałem Grzegorzowi pytanie na temat
jego planów "co dalej", usłyszałem coś w tym sensie że "dopiero nastąpił rozwód
i nie myśli jeszcze o kolejnym związku". Pomyślałem więc, że na razie nie ma o
czym mówić. Napisanie przez kolegów o "odmiennej koncepcji artystycznej",
która była powodem, że domniemane rozmowy (których nie było) "nie przyniosły
żadnych rezultatów" jest co najmniej dziwne, gdyż od 1992r. nie zastanawiałem
się szczegółowo nad jakąś koncepcją, skoro nie widziałem możliwości reaktywacji
zespołu i nie prowadziłem z nikim żadnych rozmów na ten temat. Jednocześnie
nigdy nie miałem okazji zapoznać się z ewentualną koncepcją artystyczną drugiej
strony (jeżeli taka była). Co do "personaliów" (chodzi prawdopodobnie o
perkusistę) to także nigdy nie doszło pomiędzy nami do konkretnej rozmowy na ten
temat. Dotychczasowe moje wyobrażenia jakiegoś powrotu zespołu, nie wykraczały
poza możliwość zagrania około dziesięciu wielkich koncertów według sprawdzonej
formuły naszych występów z okazji 10 i 15 lecia z ewentualnym nagraniem być może
jakiegoś nowego utworu. Oczywiście, że dla mnie naturalną kandydaturą na bębny
był mój syn Tomek, który grał na koncercie 15-lecia i zagrał z nami ostatnią
naszą trasę koncertową oraz dwaj perkusiści o najdłuższym stażu w zespole:
Piotrowski i Pluta. Sądzę, że gdybyśmy prowadzili wspólne rozmowy to sprawa
perkusisty lub perkusistów zostałaby pozytywnie rozwiązana. Skoro jednak nie
rozmawialiśmy to nie ma tematu. Teraz przejdę do "wielu rozmów telefonicznych
i osobistych między wszystkimi członkami zespołu", o których piszą moi koledzy a
które się odbyły zdaniem kolegów "w ostatnich kilku miesiącach". Na początku
roku odbyłem gdzieś po trzy rozmowy telefoniczne z każdym z kolegów, dotyczące
spraw związanych z naszym udziałem w programie "Szansa na sukces". Nikt z nich
nie zaproponował mi wtedy abyśmy podjęli rozmowy o reaktywacji. Tydzień po
tym programie, kiedy Jacek Sylwin przekazał mi informację, która plus minus
brzmiała: "koledzy reaktywują KOMBI bez ciebie" odbyłem po jednej rozmowie
telefonicznej z Grzegorzem i Waldkiem aby przekazać im mój sprzeciw. To są moje
wszystkie tegoroczne kontakty telefoniczne z nimi w tym czasie. Jednocześnie
wysłałem do kolegów pisma datowane 22.02.2003., w których zaprosiłem ich do
rozmów na temat reaktywacji zespołu w oryginalnym składzie, proponując spotkanie
u mnie w domu w dniu 1 marca. Kilka dni przed zaproponowanym terminem spotkania
otrzymałem SMS od Waldka, że nie mają czasu i skontaktują się ze mną po 16-tym
marca. Po tym terminie jednak nikt z nich do mnie nie zadzwonił. W końcu umówił
nas na spotkanie Jacek Sylwin. Zastrzegłem mu wcześniej, że interesuje mnie
rozmowa, tylko na temat reaktywacji KOMBI. Na umówione spotkanie przyszedł sam
co oznaczało dla mnie, że koledzy nie są zainteresowani tym tematem. Na tym
spotkaniu potwierdził, że koledzy robią Kombi2 i grać ze mną nie chcą. Tak więc
jedyna konkretna propozycja podjęcia rozmów ma temat reaktywacji zespołu wyszła
ode mnie dn. 22.02.03. a koledzy jej nie podjęli. Nikt też z nich, nigdy nie
proponował mi podjęcia rozmów na ten temat. Teraz pozostało mi jedynie
domagać się należnych mi moim zdaniem udziałów finansowych i próbować choć w tej
jednej kwestii dogadać się oraz pozostawić być może jakąś furtkę na reaktywację
KOMBI w przyszłości. Doszedłem do wniosku, że pomimo tego, iż czuję się tym co
mi zrobili bardzo dotknięty, mógłbym ostatecznie nawet zaakceptować
wykorzystanie słowa "kombi" jako człon nazwy nowej formacji np. "Nowe Kombi" lub
"Kombi2" jeżeli zostaną zabezpieczone wszystkie moje prawa materialne i osobiste
w formie pisemnej umowy i o ile dojdziemy do porozumienia, jakie pola działania
pozostaną nadal zarezerwowane tylko dla oryginalnego składu. Zrobiłbym to tylko
na piśmie i tylko wtedy, kiedy dawałoby to szansę na reaktywację KOMBI w
oryginalnym składzie i brzmieniu. Trzeba jednak mocno podkreślić, że taki
dokument nie byłby akceptacją tego co koledzy zrobili, gdyż dla mnie jest to
niemożliwe do zaakceptowania. I właśnie załatwienia tylko takich spraw a
nie reaktywacji zespołu dotyczyło zorganizowane przez Jacka Sylwina
spotkanie w sopockim Grand Hotelu, o którym piszą koledzy w swoim oświadczeniu,
na którym to spotkaniu przekazałem im na piśmie, moje powyżej opisane
stanowisko. Już na wstępie odrzuciłem ich propozycję aby ewentualne nasze
ustalenia nie były przedmiotem pisemnej umowy. Usłyszałem, że fakt tego
spotkania ze mną, świadczy o ich woli załatwienia spraw finansowych.
Potwierdzili też, iż nie widzą możliwości grania ze mną. Jak zwykle w takich
sytuacjach na różne sposoby uzasadniali swoją decyzję. Starałem się jak mogłem
nie wchodzić z nimi w spór i polemikę mimo wielu niesłusznych stwierdzeń
wypowiedzianych wtedy pod moim adresem. Powstrzymałem się też od moich własnych
ocen współpracy z nimi. Usłyszałem wtedy od Grzegorza, że nazwa "kombi"
potrzebna jest im tylko jako "wehikuł" do ich dalszych działań. To potwierdziło
niestety moją ocenę motywów, którymi koledzy się kierują. W toku tego spotkania
do żadnego porozumienia między nami nie doszło. Koledzy mieli się dopiero
zastanowić co i ile mi mogą zaproponować w kwestiach udziałów a Jacek Sylwin
miał ewentualnie sformułować lub przekazać mi chociaż wstępny projekt umowy do
dalszej dyskusji. Na koniec mimo sceptycznych konkluzji Waldka wyraziłem
umiarkowany optymizm, że w tej jednej sprawie możemy być może się dogadać. Tak
więc rozmowa w Grand Hotelu w Sopocie o której piszą koledzy nie była "ostatnią"
tylko jedyną naszą wspólną rozmową (jeśli nie liczyć rozmowy na różne tematy
lecz bynajmniej nie o reaktywacji KOMBI w drodze do Warszawy na program "Szansa
na sukces") i nie miała ona na celu reaktywacji zespołu a miała dać odpowiedź na
moje pytanie: jak koledzy zamierzają zabezpieczyć moje prawa. Nie zostało w jej
wyniku zawarte żadne "porozumienie" ani nie zaakceptowałem powstania Kombi2.
Nadal temat mojego finansowego zadośćuczynienia pozostał wyłącznie problemem ich
sumienia. Obecnie nie mam zamiaru więcej zwracać się do nich w tej sprawie.
Piłka jest po ich stronie. Miałem nadzieję, że do ich pierwszego występu
sprawy te zostaną uregulowane. Tak się nie stało. Od tego spotkania minęło już
sporo czasu. W związku z ich występem w Opolu nasiliły się zapytania pod moim
adresem a także prośby (między innymi Piotra Krupskiego) abym odniósł się do
tego co się dzieje wokół KOMBI publicznie, co też uczyniłem. Uważam, że zrobiłem
to w krótkiej pozbawionej wszelkich emocji formie. Nie chciałem podawać wielu
szczegółów takich jak w tym piśmie aby nikogo niechcąco nie urazić lub
spowodować nieporozumienia. Moi koledzy, podejmując swoją (moim zdaniem
całkowicie błędną) decyzję o powołaniu do życia Kombi2 muszą się liczyć z tym,
iż będę musiał udzielać wywiadów i odpowiadać na wiele pytań różnych osób w tej
sprawie, tym bardziej, że nie zamierzam nagle przepaść bez wieści a moje numery
telefonów i adres e-mail są dostępne dla wszystkich. W związku z działalnością
mojej firmy spotykam też wielu muzyków, którzy zasypują mnie pytaniami na ten
temat. Uważam, że mam prawo udzielać odpowiedzi na wszystkie tego typu pytania.
W moich wypowiedziach mogę coś niechcąco zapomnieć lub pominąć ale nie mam
żadnych powodów aby "dezinformować" lub "podawać nieprawdę". Jak wykazałem w
powyższym liście oskarżenie mnie przez kolegów o pisanie nieprawdy jest
krzywdzące i pozbawione wszelkich podstaw. Mam nadzieję, że jest to tylko
nieporozumienie i mimo wszystko będę się starał nie żywić z tego powodu do nich
urazy.
Sławomir Łosowski
Drodzy Fani zespołu KOMBI.
Po zamieszczeniu na stronie listów Sławomira Łosowskiego i Waldemara Tkaczyka,
postanowiłem wypowiedzieć się sam. Pierwszy list Sławka został zamieszczony pod
wpływem ataków wielu osób na jego osobę (a również na mnie), aby wypowiedział
się w kwestii jego nieobecności w KombII. Niestety, moim zdaniem, został on
błędnie zinterpretowany przez jego kolegów z zespołu i doszło do oskarżenia
Sławka o kłamstwo. Ponieważ znam Sławka już od bardzo dawna i wiem jakie
wartości są dla niego najważniejsze, wiem że brzydzi się kłamstwem i jestem
pewien, że wszystko, o czym napisał, jest zgodne z prawdą. Już od kilku miesięcy
jestem szczegółowo informowany o wszystkich wydarzeniach opisanych przez Sławka
w jego dwóch wypowiedziach.
Osobiście bardzo boli mnie fakt pominięcia Sławka w planach Grzegorza
Skawińskiego i Waldemara Tkaczyka, niezależnie od tego, jakimi powodami się
kierowali. Niedawno otrzymałem list od Jarosława Dobrowolskiego prowadzącego
Fan-Klub KOMBI "Tabu" w Bełchatowie. Znam również stanowisko Katarzyny Budziłek
prowadzącej Fan-Klub KOMBI "Nietykalni" w Bytomiu. Nie zaakceptowali oni
nowego KombII, głównie z powodu nieobecności Sławka w zespole. Są oburzeni
tą sytuacją. Ja również podpisuję się pod tym.
Otrzymuję pytania od Fanów dlaczego na mojej stronie nie ma informacji o KombII,
o miejscach koncertów itp. Pragnę powiadomić, że strona Wirtualnego Fan-Klubu
KOMBI jest stroną legendarnego zespołu KOMBI i nie będzie tu informacji na temat
KombII.
Chcąc zakończyć publiczny spór na łamach mojej strony, informuję, że nie będę
umieszczał już żadnych wypowiedzi na ten temat.
Admin | |
| Przeczytaj |
DLACZEGO LIDER ZESPOŁU KOMBI SŁAWOMIR ŁOSOWSKI
NIE GRA W ZESPOLE KOMBII ? |
|
|
| Przeczytaj |
KOMBII TO NIE KOMBI.
NIE WIDZISZ RÓŻNICY ? |
|
|
|